Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

Kolejne adaptacje Sfinksa


W tym samym czasie co „Meir Ezofowicz” na polskich ekranach pojawiły się jeszcze 2 inne adaptacje. Chronologicznie pierwszą były „Dzieje grzechu”, których premiera odbyła się 30 sierpnia 1911 r. Inicjatywa jego realizacji wyszła od przedsiębiorczego producenta Konstantego Jastrzębskiego. Główne role zagrali  znani w Warszawie aktorzy teatralni: Maria Mirska, Teodor Roland i Stanisław Knake - Zawadzki. Przede wszystkim zaś rewelacyjnie i sprytnie został wybrany pierwowzór: powieść wybitnego pisarza, która wydana zaledwie 3 lata wcześniej wywołała literacki skandal. Tak więc film zdobył niemałe powodzenie wśród widzów, krytycy jednakże, i to nawet zwolennicy powieści - byli zdecydowanie nieprzychylni.


Janina Mirska, aktorka ( ur. 3...
Maria Mirska


W grudniu tego samego roku, jednocześnie w dwóch kinach na raz odbyła się premiera adaptacji „Sadu Bożego” wg dramatu Wyspiańskiego pt. "Sędziowie". Realizacja filmu zajęła się Kooperatywa Artystyczna Zdjęć Kinematograficznych, założona przez aktorów warszawskiego Teatru Rozmaitości.  Reżyser Stanisław Knake - Zawadzki stworzył filmową wersję wcześniejszego przedstawienia teatralnego, w tej samej obsadzie, z nim samym w roli Samuela i Teklą Trapszo jako Joasem. Twórcy dzieła wyraźnie inspirowali się francuskim kinem d'Art, mogła więc razić teatralność wykonania. Recenzenci narzekali, ale publiczność odebrała film pozytywnie. Dodatkowym elementem sprzyjającym popularności filmowi był spór dotyczący praw autorskich, w wyniku którego rozgorzała dyskusja na temat przyzwolenia na adaptacje literatury. Zakończyła się ona stwierdzeniem, że nie dochodzi do profanacji oryginału wówczas, gdy przeróbka nie jest zła, a o tym czy jest zła ma decydować  głos krytyków. O prawa do ekranizacji tekstu należy się zaś starać u autorów bądź spadkobierców praw. Zamieszanie wokół tego tematu wręcz zwiększyło zainteresowanie adaptacjami i polskie kino przedwojenne, a zwłaszcza kino nieme wkrótce wzbogaciło się o kolejne. Parę słów o nich już wkrótce.

piątek, 8 lutego 2013

Pierwsze adaptacje literatury

Jak już wspomniano we wcześniejszym wpisie, polskie filmy przedwojenne obfitowały w adaptacje literatury. Duży udział miała w tym wytwórnia Aleksandra Hertza. W listopadzie 1909 roku w kinematografie Sfinksa pokazano "Wzlot aeroplanu w Warszawie" sfilmowanego przez Jana Skarbka-Malczewksiego. Od tamtej pory operatorzy Sfinksa stali się wręcz łowcami warszawskich sensacji. Po 2 latach Hertz postanowił zacząć produkcję fabuł.

Jesienią 1911 r. w prasie ukazało się ogłoszenie zwiastujące, że Sfinks zamierza realizować 3 adaptacje jednocześnie. Pierwszą z nich miał być "Pan Tadeusz", kolejną "Meir Ezofowicz" wg powieści Orzeszkowej, a trzecią "Pracownice igły" wg melodramatu Zygmunta Przybylskiego. Ostatecznie z tych 3 projektów doszła do skutku jedynie adaptacja "Meira Ezofowicza". Oficjalnie reżyserii podjął się dziennikarz Józef Ostoja-Sulnicki, ale niektórzy twierdzili, że to Hertz reżyserował produkowane przez siebie filmy, a Ostoja-Sulnicki miał być wabikiem dla publiczności ze względu na znane nazwisko.

Z "Meira Ezofowicza" zachowały się dziś jedynie krótkie fragmenty, dostępne w Filmotece Narodowej. Jako jedną z przyczyn rezygnacji z realizacji adaptacji "Pana Tadeusza" Małgorzata Hendrykowska podaje chociażby handlowe wyrachowanie Aleksandra Hertza. Orientował się on w widowiskowej atrakcyjności tematyki żydowskiej, zbyt rzadko eksploatowanej przez polską kulturę. Film realizowany był ponadto z założeniem odniesienia sukcesu w Rosji, ponieważ współproducentem była rosyjska wytwórnia Globus. Odrębnego argumentu dostaczał fakt, że Sfinks miał do dyspozycji własny reportaż, nakręcony przez Skarbka-Malczewskiego w trakcie niedawnego pogrzebu zmarłej w 1910 r. pisarki. Materiał z Grodna można było zatem dołączyć do projekcji filmu.

Zdaniem niektórych znawców historii polskiego kina istotny był też fakt, że ilustracje do książkowych wydań "Meira Ezofowicza" i "Pana Tadeusza" były wówczas niezwykle popularne i zdominowały wyobrażenia czytelników o wyglądzie postaci literackich. Odbiorcy byli więc  w pewien sposób oswojeni z określonym typem wizualności zawartym w tych książkach. Nie można pominąć też faktu, że podstawą fabuły "Meira Ezofowicza" była powieść zachęcająca Żydow do asymilacji i wtapiania się w polską kulturę.



Kadr z Meira Ezofowicza

czwartek, 7 lutego 2013

Wytwórnia Sfinks

U progu drugiej dekady XX wieku narodził sie u nas typ filmów, który miał się stać specjalnością naszego rodzimego kina: adaptacje klasycznej literatury narodowej, szczególnie tej o polityczno-społecznej tematyce. Polskie filmy przedwojenne obfitowały w dzieła tego nurtu.
Zanim do tego jednak doszło, wśród kształtującego się powoli rzemiosła filmowego pojawił się pierwszy producent z prawdziwego zdarzenia, odznaczający się nie tylko umiejętnościami menedżerskimi, ale także własną oryginalną wizją kinematografii. Był to Aleksander Hertz pochodzący z rozgałęzionego rodu zasymilowanych Żydów, zasłużonych dla kultury polskiej. Z zawodu był bankowcem, związał się z PPS i wziął udział w rewolucji w 1905 roku. W 1908 r został aresztowany przez carską policję, ale z powodu braku dowodów zakończyło się na przymusowym wysiedleniu na Zachód. Z wysiedlenia wrócił po roku i postanowił poświęcić się kinu.
Polskie kino nieme wiele dzięki niemu zyskało. W 1909 roku wraz z przyjaciółmi założył Towarzystwo Udziałowe Sfinks i został prezesem tej spółki. Jeszcze w lutym tego samego roku na Marszałkowskiej otworzył Kinematograf Sfinks, jeden z najbardziej eleganckich w stolicy. Wkrótce, zaangażowawszy grupę utalentowanych współpracowników poszerzył swoją działalność o agencję wynajmu filmów i laboratorium do wkopiowywania polskich napisów. Wreszcie w 1911 roku stworzył najpotężniejszą polską wytwórnię filmową, którą kierował aż do śmierci, i która przetrwała aż do początku II wojny światowej. Więcej na temat filmów powstałych w Sfinksie już wkrótce.


Aleksander Hertz

poniedziałek, 4 lutego 2013

Tak się zaczęło...

Pierwsze próby wynalezienia kinematografu w Polsce miały miejsce już w latach 90. XIX w. Wtedy to Piotr Lebiedziński stworzył prototyp aparatu filmowego, ale ze względów technicznych nie udało się wprowadzić go do użytku.
Kolejnym odważnym, który chciał zaistnieć jako pionier polskiej kinematografii był Kazimierz Prószyński. Udało mu się skonstruować zarówno kinematograf jak i małą kamerę filmową.
W 1899 roku w Łodzi zbudowano pierwsze stałe nieme kino, a 3 lata później pierwszą wytwórnię filmową Pleograf.
Polskie filmy przedwojenne były w dużej mierze ekranizacjami literatury oraz klasycznych dzieł teatralnych. W tym okresie powstało ponad 150 wytwórni filmowych, produkujących po kilkadziesiąt filmów fabularnych i kilkaset krótkometrażowych rocznie.
Jednym z pierwszych większych sukcesów kasowych polskiego kina był film „Cham” - ekranizacja powieści Elizy Orzeszkowej. Film cieszył się też popularnością poza granicami Polski, gdyż kopie zakupiło 13 państw. Mimo tego nasze kino pod względem organizacyjnym i technicznym nie dorównywało jeszcze poziomem światowej kinematografii.